Tuesday, 30 July 2013

Porady starej wyjadaczki dla młodych tłumaczy 39



Articles, countables, uncountables, and unaccountables 1

Przejdźmy do tematyki nie do uniknięcia w blogu o polskich tłumaczeniach (a raczej Polakach tłumaczących) na angielski. To problematyka articles – dla Polaka prawdziwa czarna magia. Większość z nas (w tym tłumacze) dobiera articles tak jak typuje numerki w totolotku… Oto anegdota rodzinna. Dotyczy mojego Ś.P. Męża. Kiedy po raz pierwszy stanął na ziemi brytyjskiej, przed celnikami, usłyszał pytanie:

“Any weapons?”

“Only in *THE pocket…”

padła odpowiedź znanego humorysty, który zaraz potem stwierdził i zdziwił się, że Anglicy są pozbawieni poczucia humoru, ponieważ zamiast się roześmiać wzięli sprawę na poważnie, a jego na bok do kabinki i wykonali gruntowną rewizję łącznie z obmacywaniem. Dopiero po latach się dowiedział, że sam był sobie winien, ponieważ popełnił article mistake




                                                             “Only in my pocket…”





                                                          “Only in THE pocket…”

Kwestia articles dla polskiego użytkownika usiłującego tłumaczyć teksty pisane – to temat-rzeka i dlatego dogodniej będzie się z nią zmierzyć wiaderko po wiaderku, czyli w oparciu o przykłady. Zaczniemy od przykładu z poprzedniego wpisu (tekst o filmach dokumentalnych). Najpierw, aby odtworzyć kontekst, zacytuję nieco szerszy fragment polskiego oryginału, potem podam 4 poprawione wersje tłumaczonego zdania:  

Dokument zaczyna się wraz z próbą syntezy nie uzależnionej od bezpośredniej relacji. Można więc pozwolić sobie na większą „filmowość” budowaną różnymi środkami. Granica bywa jednak płynna, jak o tym świadczy słynny przykład złamanego młotka, o którym opowiadał Krzysztof Kieślowski. Robił film o szpitalu i wiedział, że złamanie narzędzia zdarza się czasem w praktyce chirurgów kolana, nie chciał jednak takiej sceny inscenizować. Jednak przypadek sprawił, że kamera to właśnie zarejestrowała. A więc dokumentalista uczestnikiem filmowego wydarzenia? Bywa i tak.

A teraz pytanie. Które z czterech rozwiązań podanych poniżej jest prawidłowe, jeśli chodzi o użycie article przy wyrazie documentary? Zwróćmy uwagę, że w dwóch zdaniach mamy indefinite article, zaś w dwóch nie występuje article.


Documentary begins with an attempt to arrive at a synthesis which does not depend on the direct account of something. It allows for greater cinematic quality, which is created through different means.

A documentary begins with an attempt to create a synthesis independent of live report. Therefore you can make it  more “cinematic” by using a number of devices.

Documentary begins with an attempt at a synthesis independent of live coverage. Therefore, there is more room for cinematic qualities created by various means.

A documentary begins with an attempt to make a synthesis independent of direct coverage. So it is possible to create something that is more filmic by using different means.


Odpowiedź brzmi: wszystkie cztery wersje są poprawne, tylko nie znaczą tego samego. W pierwszym i trzecim zdaniu nie mamy w ogóle article i rzeczownik documentary odnosi się do dokumentu jako gatunku filmowego (generic noun). W drugim i czwartym przypadku mamy indefinite article, co oznacza, że użyty w nich rzeczownik documentary odnosi się do konkretnego przykładu – w naszym kontekście będzie się on kojarzył z konkretnym filmem Krzysztofa Kieślowskiego, w którym przez przypadek złamał się młotek chirurgiczny.  Ale – powie ktoś – autor posłużył się przykładem konkretnego filmu właśnie po to, aby w jego wypowiedzi znalazła się uwaga odnośnie do dokumentu jako gatunku. No, właśnie…Na szczęście treść tego tekstu i jego szerszy kontekst pozwalają na oba rozwiązania, w których inaczej rozłożono akcenty. Nie zawsze tak bywa: nieraz polski tekst nie daje wyraźnej wskazówki, czy powinniśmy tłumacząc na angielski wybrać definite, czy też indefinite article, a może w ogóle pominąć article? Ale wówczas może się okazać, że otrzymamy trzy zdania o różnym znaczeniu – tam, gdzie pierwotne sformułowanie w  języku polskim nie podejmowało w ogóle kwestii tych „subtelnych” rozróżnień, my zaś tłumacząc musimy się zdecydować na którąś z tych wersji, odrzucając pozostałe dwa znaczenia. Chyba,  że się uda nam w inny sposób zachować wbudowaną w oryginał wieloznaczność.

A przy okazji warto jeszcze spytać, czy nie można było sensownie napisać:  “The documentary begins with…” ?  I znów odpowiedź brzmi: tak!  W tym przypadku rozwiązanie z definite article może się odnosić także do dokumentu jako gatunku (generic noun), trochę na zasadzie platońskiego ideału –doskonałego prototypu niebiańskiego, którego ziemskie realizacje zazwyczaj odbiegają od tej doskonałości.




Z podobnym zjawiskiem  mamy do czynienia z rzeczownikami-nazwami części ciała. Jeśli chodzi nam o konkretną realizację, czyli głowę, rękę, nogę konkretnej osoby – piszemy: his / her head,  his / her hand,  his / her foot. Wyrażenia typu: the/a head, the/a hand, the/a foot kładą nacisk na aspekt anatomiczny, na anonimowość, sugerując, że jesteśmy w tłumie, w sali anatomicznej lub  u rzeźnika….


                                                                A hat on his head



                                                             A hat on the head

3 comments:

Andrzej Głazek said...

Bardzo ciekawy blog. Gratuluję. Podczytuję go od paru dni i poruszane tu kwestie są faktycznie dla osób tłumaczących na angielski niezwykle istotne. Mam jednak pewne wątpliwości. W szczególności nie wydaje mi się, żeby użycie rzeczownika policzalnego (np. "documentary") bez przedimka było poprawne (zdania ilustrujące takie użycie wydają się niegramatyczne). Czy potrafi Pani podać przykłady takiego użycia zaczerpnięte z wiarygodnego korpusu? Pominięta została natomiast możliwość użycia liczby mnogiej dla uzyskania generycznego znaczenia ("Documentaries begin..."). Chętnie się dowiem, że się mylę.

Teresa Bałuk-Ulewiczowa said...

W tym przykładzie "documentary" bez article funkcjonuje podobnie jak "film", "literature", "poetry" - bez article - i odnosi się do "dokumentu" jako gatunku. Autor tekstu jest znanym krytykiem filmów dokumentalnych i dla niego "dokument", to odrębny gatunek, jak wynika z całości tekstu, m.in. powołuje się na Johna Griersona, "któremu przypisuje się przekształcenie francuskiego terminu 'documentaire' w angielski 'documentary' i w 1926 r. pisał ...". Znów się sprawdziła zasada o kluczowym znaczeniu kontekstu - widocznie zbyt krótki fragment zacytowałam, sądząc, że wszyscy wiedzą, że ang. "documentary" może występować (z article) w znaczeniu konkretnej realizacji, oraz (bez article)w znaczeniu "dokumentu" jako gatunku filmowego. A szerszym kontekstem dla tego tekstu był krakowski festiwal filmów krótkometrażowych (w tym dokumentalnych).
Teresa Bałuk-Ulewiczowa

Andrzej Głazek said...

Człowiek uczy się przez całe życie. Że słowo to może oznaczać cały gatunek, a nie tylko konkretne realizacje, to oczywiste. Nie byłem świadomy użycia analogicznego do "fiction" (literature, jazz itp.), a jedynie takiego jak "thriller" (sonnet, concerto itp.). Dziękuję!